Moja znajoma kupuje sos do barszczu w sklepie, twierdząc, że nie ma czasu na smażenie, więc po prostu wrzuca go do środka i gotowe. Powiedzieć, że byłam w szoku, to mało powiedziane. Szczerze mówiąc, nie rozumiem ludzi, którzy kupują produkty z konserwantami, które mogą łatwo zrobić w domu. Ma to milion zalet:
- bardzo przyjazny dla budżetu;
- tak naturalne, jak to możliwe;
- naprawdę przydatne;
- w środku znajdują się warzywa w takim stężeniu, jakie lubisz (niektórzy lubią buraki, podczas gdy inni wolą marchewkę, cebulę lub paprykę).
Mogłabym tak bez końca. Z drugiej strony, rozumiem, że przygotowanie dania duszonego zajmuje dużo czasu (to nie tylko zupa!). Aby zaoszczędzić czas (i energię), mogę co roku robić sos barszczowy (o każdej porze roku, ale staram się to robić jesienią, żeby papryka i pomidory, podobnie jak te z ogrodu, nie były uprawiane w szklarniach i nie były obciążone azotanami).
To bardzo proste:
- Wezmę to:
- marchewkiь;
- buraki;
- papryka;
- pomidory;
- cebula;
- koncentrat pomidorowy lub keczup.
- marchewkiь;
- Wszystko dokładnie myję i czyszczę.
- Marchewkę i buraki trzem na tarce o grubych oczkach, cebulę kroję w półkrążki lub kostkę, a paprykę w paski. Pomidory mielę w maszynce do mięsa.
- Wszystko smażę tak jak zwykle.
- Dodaję pomidora i odrobinę koncentratu pomidorowego, odrobinę cukru i soli, mielonego czarnego pieprzu i gotuję na wolnym ogniu, aż całość będzie w połowie ugotowana (jak w przypadku barszczu).
- Wkładam do sterylnych słoików i zamykam.
- Voila! Wszystko gotowe.
- A teraz to samo nadzienie po otwarciu puszki zimą.
Zgadzam się, raz poświęcimy czas, ale zimą zaoszczędzimy go mnóstwo.


















