Pierwsze przymrozki nadeszły na początku października. Pomidory w szklarniach przemarzły, gałęzie przylegające do ścian i dachu uschły, a pędy boczne przy ziemi uparcie kontynuowały kwitnienie.
Pędy ogórków zwisały. Wyrwałem krzaki i zerwałem z nich maleńkie ogórki; były słodkie i chrupiące.
Papryczki, nietknięte przez mróz, kwitną w pełni, nie mogąc uwierzyć, że lato się skończyło. Szkoda je wyrywać, ale nie chcą umrzeć; trzymają się życia, chwytając każdy promień słońca i wyciągając ku niemu swoje białe kwiaty.
W szklarni z pomidorami jest ich sporo, przykryłam je dużym workiem, może papryczki jeszcze trochę podrosną i dodam je do zupy.
Prawdopodobnie usunę je w ten weekend, ponieważ muszę przygotować szklarnie na przyszły sezon.
W sobotę pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było wyrwanie wszystkich krzaków i zebranie ostatnich plonów papryk, tych mini-papryczek.
Ścięłam ostatnią bazylię i dostałam mały bukiet aromatycznych ziół.
Usunąłem paliki i sznurek, którymi podwiązywałem krzewy, skręciłem je w pęczki i przywiązałem do drutów na szczycie szklarni. Będą one służyć jako podwiązki w przyszłym roku.
W tym roku pod koniec sezonu na liściach pomidorów w szklarni pojawiły się żółte plamy.
Na początku lata niektóre pomidory zostały zainfekowane jakąś chorobą. Liście i wierzchołki roślin więdły, zwijały się i usychały. Przyciąłem chore liście, podlałem je i opryskałem Fitosporyną. Choroba została pokonana, pomidory dały plon i nie musiałem wyrywać ani jednej rośliny. We wrześniu pojawiły się również małe, białe meszki.
W szklarni z ogórkami na liściach ogórków pojawiła się mączniak prawdziwy.
Zastanawiam się więc, co zrobić z wierzchołkami: czy mam je spalić, czy potraktować mieszanką Bordeaux, a może zostawić w szklarni i zapalić świeczkę siarkową?
Zawsze wrzucaliśmy wszystkie wierzchołki do kompostownika, ale zawsze były zdrowe, z zielonymi, nieskazitelnymi liśćmi. Postanowiliśmy zapalić kilka świec siarkowych i potraktować nimi szklarnie, a następnie wrzucić je do kompostu.
Można również spryskać dymem siarkowym kołki, sznurek, doniczki i skrzynki kwiatowe.
W każdej szklarni umieszczono jedną bombę dymną na blasze, zapalono ją i zamknięto. Szklarnie wypełniły się dymem, bomby dymne spłonęły na popiół, który następnie poddano kompostowaniu.
W ciągu 24 godzin fumigacja dymem siarkowym zniszczy pleśń, bakterie i grzyby, a także szkodniki owadzie.
W niedzielę oczyściliśmy szklarnie z wierzchołków i dodaliśmy do grządek kompost, mąkę dolomitową i odrobinę nawozu mineralnego, głównie potasu i fosforu. To resztki nawozu; jeśli pozostaną na zimę, prawdopodobnie stracą swoje właściwości.
Wykopaliśmy grządki i podlaliśmy je roztworem Fitosporinu.
Wczesną wiosną umyjemy i zabezpieczymy ściany i dach szklarni.
Nasze szklarnie są gotowe na zimę.
Zimą będziemy naśnieżać grządki i czekać na wiosnę, która przyniesie obfite zbiory pomidorów, ogórków i papryki.
















