Dzień dobry wszystkim! Kontynuujemy nasze wyprawy wędkarskie. Tym razem postanowiliśmy udać się do Kanału Wołgi z osady Kopyłowo. Nie mieliśmy nadziei na złowienie czegokolwiek; miejscowi rybacy mówili, że mieli tylko kilka brań wcześnie rano i to wszystko. Lubimy pospać, więc dotarliśmy dopiero o 10:00.
Oczywiście, że przyjechaliśmy całą rodziną. Znaleźliśmy fajne miejsce nie tylko z ziemią, trawą i drzewami, ale także z odrobiną piasku, żeby dzieciaki mogły się pobawić w przerwach.
Miejsce i czas połowu
Jest za długi, żeby go opisać słowami i może być mylący. Pokażę ci na mapie:
Obwód samarski. W pobliżu znajduje się elektrownia wodna. Przed tobą Wołga. Powyżej wieś Fiodorowka, poniżej osada Kopyłowo. Droga jest przejezdna, bez korków.
Sezon wędkarski w tym roku (2021) przypada na lata dwudzieste maja. Pogoda jest niezwykle gorąca, parna, a temperatura wynosi 31 stopni Celsjusza. Jednak rzeka jest nadal lodowata i wieje z niej zimny wiatr. W rezultacie słońce grzeje tak mocno, że zdejmujesz koszulkę, a nagle od wody wieje wiatr i od razu otulasz się swetrem.
Przybory
Mój mąż i ja zawsze pakujemy mnóstwo sprzętu wędkarskiego. Bagażnik jest nim wypełniony. Wyciągnęliśmy dwie sześciometrowe wędki i klasykę: robaka i robaka.
Nawiasem mówiąc, nie używamy żadnych wymyślnych gadżetów. Nasze wędki kosztują nie więcej niż 1000 rubli. I są wygodne w łowieniu! Są niesamowicie wytrzymałe i teleskopowe. Mieszczą się w samochodzie i idealnie mieszczą się w bagażniku. Nie rozumiem wędkarzy, którzy wydają całą swoją pensję na wędki, przynęty i inne drobiazgi.
Pierwszy test i konfiguracja
Zarzuciliśmy wędkę testową (zwykły spławik). Najpierw zarzuciliśmy żyłkę na około metr. Było cicho. Kilka razy zarzuciliśmy jeszcze głębiej, zaczęliśmy szorować dno i wyciągnęliśmy trochę trawy. Podciągnęliśmy ją nieco wyżej i czekaliśmy na rybę. Podobno większe okazy biorą z dna. Po około czterech minutach leszcz wielkości dłoni połknął przynętę. Nazywamy je również „sharman” (leszcz).
Nudzi mnie ciągłe rzucanie i czekanie. Nie bierze od razu. Czasami trzeba czekać 15 minut, co jakiś czas przerzucając (bo prąd unosi spławik). Zacząłem eksperymentować – bawić się głębokością. Pomyślałem, że powinienem spróbować łowić z powierzchni. Zrobiłem małą głębokość, zaledwie 20 cm. I przy pierwszym rzucie, zaraz po wylądowaniu spławika, nastąpiło branie. Wyciągnąłem ukleję. Rzuciłem drugi, trzeci, dziesiąty raz – i bierze od razu. Jak karaś w szale żerowania. Wystarczy rzucać i zwijać żyłkę.
Potem łowienie uklei stało się nudne – to małe ryby, jak duży szprot. Ale mój mąż jest bardziej cierpliwy i co jakiś czas wyciąga leszcza.
A jaka jest natura:
Ciekawe punkty
Przez cały dzień regularnie wyciągaliśmy uklei i sharmy. Kilka razy złowiliśmy też duże karasie i płocie. My też daliśmy się złapać. Tym razem nie zabraliśmy spodniobutów – nie było miejsca w samochodzie. Na szczęście udało nam się zaciągnąć i puściła, ale musieliśmy łowić spławikiem, bo wszystko się całkowicie zerwało.
Kiedy zgłodnieliśmy, ugrillowaliśmy kurczaka. Był jak szaszłyk, ale szybki i prosty. Nie było czasu na marynowanie ani inne naturalne metody gotowania. Naszym priorytetem było szybkie nakarmienie dzieci i złapanie ryby 😂.
Podczas połowu ryb zobaczyliśmy trzy piękne statki przepływające obok – motorówkę, barkę i prosty kuter rybacki. Nie mogłem przegapić tych chwil i zrobiłem zdjęcia:
Tym razem mój syn okazał większe zainteresowanie wędkarstwem niż córka. Łowił jak dorosły. Niestety, zapomnieliśmy zabrać wędki dla dzieci, więc użył sześciometrowej. Była dla niego ciężka, ale i tak się napił i złowił rybę.
Wabik
Wspominałem w poprzednich artykułach, że nie używamy gotowej przynęty. Robimy własną z mieszanki paszowej. Dodajemy nawet trochę chleba. Po prostu zalewamy wrzątkiem pół wiadra mieszanki paszowej i po dwóch godzinach napęcznieje do pełnego wiadra.
Podczas jednego wypadu na ryby zazwyczaj wyrzucamy pół 6-litrowego wiadra. Resztki zawsze zamrażamy.
Podsumujmy to
Późnym wieczorem, gdy słońce chyliło się ku zachodowi, zaczęliśmy pakować się do domu. Nie mogliśmy się doczekać, żeby tu przenocować! Szkoda, że nie mamy jeszcze większego namiotu. Myślimy o czteroosobowym. Wciąż szukamy.
Oto nasza zdobycz dnia:
Nie oczyściliśmy ryby, tylko wzięliśmy garść i posoliliśmy w wiaderku. Później wyjdzie z tego niesamowita suszona ryba. Z kwasem chlebowym jest absolutnie pyszna!











Czy da się tam dotrzeć z Tatarstanu? A jeśli tak, to jak?
Czy da się tam dotrzeć z Tatarstanu? Jak?