Ładowanie postów...

Jak można pomóc zwierzętom w walce z robakami i zatruciami bez użycia środków chemicznych?

Pisałam już o moich psach, ale teraz chcę skupić się na tym, jak pomóc zwierzętom w przypadku zatrucia i robaczycy. Oczywiście nigdy nie mieliśmy robaków, ponieważ regularnie przyjmujemy leki przepisane przez weterynarza co trzy miesiące (preferujemy tabletki, bo są łatwiej strawne).

Ale zatrucia zdarzały nam się nie raz (myślę, że właściciele psów to zrozumieją). Wiecie, jak to jest ze zwierzętami – biegają po parku, pozornie dobrze się bawią, wąchają, żują zieloną trawę… W takich chwilach nawet nie zauważa się, jak ten głupiutki maluch wkłada sobie coś do pyska.

Kiedy Charka była maleńkim kociakiem (4 miesiące), zaczęła wymiotować kilka godzin po spacerze. Początkowo myśleliśmy, że zjadła trawę, ale mdłości nie ustępowały. Wizyta u weterynarza nie wchodziła w grę, bo był sobotni wieczór, a wizyta domowa też nie wchodziła w grę, bo, przepraszam, został tylko jeden dzień do terminu porodu. Próbowaliśmy chłonnych środków, ale wymiotowała całą noc. Rezultat: smutne oczy, pozycja leżąca, błagalne spojrzenie i drżące łapki.

Mój AmStaff

Poszedłem dziś rano do apteki, ale po drodze spotkałem sąsiadkę, która też ma psa, mopsa. Kiedy jej o tym powiedziałem, poradziła mi, żebym nie „truł” psów farmaceutycznymi chemikaliami, tylko stosował naturalne produkty.

Poleciła mi krwawnik. Tak, to zioło, które rośnie tu prawie wszędzie, a jednak mało kto zwraca na nie uwagę. Postanowiłam spróbować, bo nie miałam powodu, żeby nie ufać Babie Nadii (niejednokrotnie udzielała mi cennych rad). Kupiłam w aptece opakowanie suszonego krwawnika, zaparzyłam go i zaczęłam podawać mojemu „maleństwu”.

Efekty były po prostu zdumiewające – dosłownie w ciągu 2-3 godzin Chara zaczęła wstawać i pić. Godzinę później szła już do miski z jedzeniem. Karmiłam ją wywarem do wieczora, a następnego ranka czuła się absolutnie wspaniale!

Zawsze, gdy jestem na mojej daczy, zatrzymuję się w lesie sosnowo-brzozowo-świerkowym (w skrócie mieszanym), gdzie rośnie wiele ziół leczniczych. Zbieram je tam, bo Nie wszystkie rośliny mają właściwości lecznicze. W tym roku zaopatrzyłam się w krwawnik, mimo że wcześniej go unikałam.

Rośliny lecznicze dla robaków

A teraz najważniejsze: jak prawidłowo go zaparzyć i w jakich proporcjach go podać:

  1. Weź 1 czubatą łyżeczkę suszonego, lekko rozgniecionego ziela. Możesz użyć dowolnej części rośliny oprócz korzenia. Osobiście zawsze parzę mieszankę liści i kwiatów.
  2. Wlać do miski.
  3. Zalać wrzątkiem (niewielką szklanką – 200 ml).
  4. Postawić na małym ogniu i gotować nie dłużej niż 10 minut.
  5. Przykryj i pozostaw do naturalnego ostygnięcia.
  6. Napięcie.

Przy najmniejszych oznakach zatrucia należy natychmiast podać zwierzęciu napój. Dawka zależy od masy ciała: do 10 kg (22 funty) potrzeba 50 ml wywaru, do 20 kg (44 funty) – 100 ml, do 0 kg (22 funty) – 150 ml itd.

Należy pamiętać, że lek można podawać maksymalnie 3–4 razy dziennie, nie częściej, gdyż mogą wystąpić skutki uboczne.

Baba Nadya powiedziała, że ​​może również odrobaczać psa, dodając 1 łyżkę stołową do szklanki wody i podając 100 ml trzy razy dziennie, niezależnie od wagi psa. Jeden dzień w zupełności wystarczy.

Chętnie dowiem się, czy ktoś ma podobne rady. Naprawdę o wiele przyjemniej jest leczyć ukochane zwierzęta naturalnymi metodami!

Komentarze: 3
5 października 2022 r.

Świetnie, że wiesz, jak prawidłowo stosować zioła lecznicze! Taka wiedza i pozytywne doświadczenia są bezcenne.

W przypadku zatrucia podaję psu sorbenty (te same, które przepisano dla ludzi). Na przykład rozdrabniam Polysorb, Enterosgel lub Atoxil w wodzie i wstrzykuję psu do pyska strzykawką (bez igły). Jeśli jednak masz ograniczony budżet, możesz rozdrobnić zwykły węgiel aktywowany na proszek (1 tabletka na 1 kg masy ciała), wymieszać go z wodą i wstrzyknąć psu do pyska. Ważne jest również, aby często podawać psu wodę, aby zapobiec odwodnieniu (można dodać trochę bulionu do wody, aby zachęcić go do picia).
Podchodzę ostrożnie do ziół leczniczych, ponieważ mój pies ma uszkodzoną wątrobę (kiedyś cierpiał na piroplazmozę po ukąszeniu kleszcza) i jest uczulony na niektóre pokarmy i leki. Wiem jednak, że zioła przeciwpasożytnicze to wrotycz pospolity, piołun i inne (oprócz krwawnika). Wszystkie one są jednak toksyczne i niebezpieczne zarówno w przypadku przedawkowania, jak i w przypadku niezdiagnozowanych chorób u psa.
Wiem, że niektórzy ludzie robią napary z czosnku lub po prostu regularnie karmią swoje psy startym czosnkiem. Jeden znany mi przypadek zakończył się zatruciem u psa, który przez kilka lat był karmiony czosnkiem jako środkiem przeciwrobaczym. Czytałem również o eksperymentach przeprowadzanych na psach (w celu sprawdzenia wpływu czosnku na ich organizm), a wyniki wykazały, że czosnek może powodować niedokrwistość hemolityczną u czworonożnych psów. Generalnie cebula i czosnek są wymieniane w literaturze jako toksyczne dla psów i kotów.
Osobiście odrobaczam psa dwa razy w roku wysokiej jakości preparatami dostępnymi w aptece weterynaryjnej (chociaż normą jest raz na trzy miesiące lub cztery razy w roku). Dzieje się tak, ponieważ:
— po pierwsze, dawkowanie produktów dostępnych w sklepie jest już sprawdzone i jeśli stosuje się je zgodnie z instrukcją, nie powinno dojść do przedawkowania (w przypadku infuzji leczniczych można się pomylić, jeśli nie ma się doświadczenia, tak jak ja);
— po drugie, zioła są skuteczniejsze przeciwko glistom, owsikom i innym obleńcom, podczas gdy psy są bardziej narażone na tasiemce, którym zioła lecznicze mogą jedynie tymczasowo uniemożliwić „szczęśliwe życie”, ale nie usuną ich całkowicie z organizmu (tak wyczytałem, ale mogą być inne informacje — chętnie się z nimi zapoznam).
My (członkowie rodziny, którzy chodzą na dwóch nogach) również stosujemy leczenie profilaktyczne co pół roku (wolę tabletki do żucia Vormil). Ale to wszystko drogie leki... Świetnie, że istnieją alternatywne metody! Sytuacje są różne i trzeba umieć sobie ze wszystkim poradzić. :)

0
14 stycznia 2023 r.

Bardzo dziękuję za komentarz! Tak, wiem, że wrotycz pospolity i piołun są toksyczne, więc ich nie używam. Krwawnik jest delikatniejszy. Odrobaczamy też co pół roku, bo co trzy miesiące to za duża dawka chemikaliów. A tak przy okazji, bardzo dziękuję za radę dotyczącą czosnku i cebuli. Nie wiedziałam o tym, ale chyba intuicyjnie podchodziłam do takich przepisów z rezerwą.

1
20 stycznia 2023 r.

Słuchaj więc częściej swojej intuicji. Jest ona dostrojona do właściwych fal. :)

0
Ukryj formularz
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Pomidory

Jabłonie

Malina