Zostało mi w tym roku trochę dużych ogórków – po prostu nie wiedziałam, co z nimi zrobić! Więc po chwili namysłu przypomniałam sobie, że kilka lat temu konserwowałam ogórki na sałatkę. Zimą otwierałam je i podawałam! Oto te małe ogórki, które mi zostały (a oto są w 5-litrowym wiadrze):
Pokroiłam je w krążki i wlałam prosto do dużego rondla:
W międzyczasie wysterylizowałam litrowe słoiki (nie przejmujcie się ściankami, zawsze mogę je wysterylizować w letniej kuchni, żeby utrzymać chłód w domu):
Obrałam czosnek i posiekałam go. Dodałam sól i cukier, liść laurowy, ziele angielskie i drobno posiekaną ostrą papryczkę.
Jeśli chodzi o stosunek soli do cukru, sałatki robię „na oko”, więc zasada jest taka: dodaj trochę, spróbuj po 5 minutach, czy nie dodałem za mało. Jeśli chodzi o czosnek, użyj około 300 g obranych ząbków na każde 3 kg ogórków, czyli w proporcji 1:10. Dokładnie wymieszaj i odstaw na co najmniej 3 godziny.
Nawiasem mówiąc, w internecie jest mnóstwo przepisów na podobne sałatki z cebulą. Zdecydowanie odradzam – pozostawia specyficzny, bardzo nieprzyjemny posmak. Przynajmniej moja rodzina (i znajomi) jej nie zjedli. Musieliśmy wyrzucić wszystkie sześć słoików. To było kilka lat temu.
W tym czasie ogórki, pod wpływem soli i cukru, puszczą sporo soku. Postaw na ogniu:
Po zagotowaniu gotuj przez 15 minut, nie dłużej, dodając odrobinę octu lub kwasku cytrynowego. Na te same 3 kg ogórków używam około 100 ml (nie więcej – będzie za kwaśno, ponieważ ogórki są już pokrojone w plasterki i zmniejszona objętość) i rozlewam do słoików. Oto sałatka, którą otrzymasz:











