Cześć!!! Mieliśmy w tym roku prawdziwą powódź!!! Spójrzcie na stojącą wodę w ogrodzie:
Mimo to zaryzykowałem i posadziłem trochę zieleni na zewnątrz, daleko od domu, na pustej działce, a resztę posadziliśmy w polu – zdążyliśmy już je zaorać i zagonić, ale robimy to traktorami:
Kupiłem te nasiona w firmie Gavrish (nigdy ich wcześniej nie używałem, więc nie wiem, co z nich wyjdzie):
Wysypałem je na dłoń – nasiona były dobre, ziarno po ziarnie i dość duże:
Najpierw przekopałem kawałek wolnej ziemi z młodą trawą. Szczerze mówiąc, myślałem, że jeszcze się nie zakorzeniła, więc łatwo będzie ją wyrwać. Ale nic z tego. Wykopałem ją, ale kiedy zacząłem ją wyrywać z grządki, okazało się to wyzwaniem. Po oczyszczeniu terenu wyrównałem go grabiami:
Następnie zrobiłem bruzdy motyką. Są płytkie – około 5 cm – a odstępy między rzędami to około 15 cm. Generalnie wszystko robię na oko, że tak powiem. Oto bruzdy, które ostatecznie uzyskałem:
Wrzuciłem nasiona do rowków i wyrównałem powierzchnię:
Nie podlewałem niczego, bo w pobliżu była woda:
Teraz zastanawiam się, czy coś z tego wyniknie. Chociaż wiem, że złamałem zasady. Jeśli tak, na pewno ci o tym powiem i pokażę kilka zdjęć.











