Wreszcie śnieg zaczął topnieć tutaj, na Syberii. Temperatura w dzień utrzymuje się powyżej zera, a w nocy wciąż panuje mróz. Marzec się kończy, a na zewnątrz nie widać ani jednego źdźbła zielonej trawy, nawet pąki na drzewach wciąż są uśpione, ale parapety są zielone – siewki rosną.
Późne odmiany wysokich pomidorów wysiałem pod koniec lutego, a wczesne i niskie w marcu.
Wszystkie nasiona są naszej produkcji, świeże i zebrane w 2020 roku.
Przed siewem zdezynfekowałem nasiona słabym roztworem nadmanganianu potasu.
Namoczyłam je na wilgotnych wacikach, aby przyspieszyć kiełkowanie.
Zawsze rozrzucam nasiona na wilgotnej ściereczce lub wacikach. Wilgotna ściereczka pomaga nasionom pęcznieć i lepiej kiełkować. Napęczniałe nasiona szybciej zrzucają łupiny nasienne, ale jeśli wysiewane są na sucho, kiełki często wyrastają z gleby z wciąż przyczepionym kapeluszem nasiennym. Sucha łupina nasienna uniemożliwia pełne rozwinięcie się liścieni i może zaszkodzić młodym pędom. Aby pomóc delikatnym siewkom w kiełkowaniu, zmiękcz łupinę nasienną, spryskując ją wodą, przykryj plastikową torbą, a następnie usuń łupinę nasienną wykałaczką lub igłą.
Każdą odmianę wysiałam w osobnych doniczkach. Podlałam ziemię w doniczkach roztworem Fitosporin-M, aby zapobiec chorobom grzybiczym i bakteryjnym.
Wykiełkowane nasiona umieściłam w kubkach i posypałam ziemią, lekko ją ubijając.
Podlałam je i ściółkowałam cienką warstwą luźnej, suchej ziemi. Przykryłam folią i postawiłam w ciepłym miejscu pod kaloryferem. Gdy zaczęły pojawiać się pierwsze pędy, przeniosłam pomidory na parapet.
W pierwszym etapie uprawy zaleca się stworzenie siewkom specjalnych warunków: zapewnienie im światła przez co najmniej 12 godzin na dobę oraz obniżenie temperatury powietrza w ciągu dnia do 18-20 stopni, a w nocy do około 14 stopni, aby siewki nie wyciągały się.
Mieszkamy w zwykłym miejskim mieszkaniu i stworzenie idealnych warunków dla sadzonek jest problematyczne.
Na początku moje sadzonki rosły na parapecie, bez dodatkowego oświetlenia. Aby obniżyć temperaturę, wyłączaliśmy ogrzewanie na noc, mimo że na początku marca było tu jeszcze bardzo zimno.
Kiedy sadzonki miały już dwa właściwe liście, wybiłam je i posadziłam w oddzielnych doniczkach.
Nie szczypię głównego korzenia, bo myślę, że mogłoby to uszkodzić sadzonki, jednak zalecają odcięcie części korzenia, aby pęd mógł wypuścić korzenie boczne.
Korzenie moich sadzonek były zupełnie normalne, po prostu przesadziłem kiełki do większego pojemnika, pogłębiając je aż do liścieni.
Doniczki wypełniam ziemią, nie po brzegi, a gdy sadzonki rosną, dodaję do nich świeżej ziemi.
Część sadzonek pomidorów rośnie na kuchennym parapecie. Wyciągają się w stronę światła, a żeby się nie krzywiły, codziennie obracam doniczki, ustawiając je w drugą stronę, tak aby były zwrócone w stronę światła. Pomidory się nie wyciągają ani nie wyginają.
Reszta sadzonek znajduje się na półkach z oświetleniem.
Od czasu do czasu zmieniam miejsce skrzynek z sadzonkami i przenoszę sadzonki z półki na okno, aby i one miały swoją porcję światła słonecznego.
Po przesadzeniu wszystkie pomidory rozwijają się prawidłowo. W ciągu najbliższych kilku dni planuję dosypać do doniczek świeżej ziemi i podlać sadzonki.














