Urodziłem się nad brzegiem Wołgi w Togliatti (tam właśnie AvtoVAZ produkuje nasze Kaliny, Granty i inne samochody). I tak się składa, że nadal mieszkam tuż nad Wołgą. Jest naprawdę pięknie!
Spaceruję po naszym nabrzeżu i myślę o tym, ile ludzi wydaje ogromne sumy pieniędzy na wakacje w naszym kraju – jak w Soczi czy Anapie… Dwa tygodnie tam kosztują równowartość dwóch pensji. A tutaj, Togliatti, nasze miasto wydaje się skromne, a jest takie piękne! Trudno zrozumieć, dlaczego nie rozwijają turystyki. Ceny są przystępne, noclegi więcej niż wystarczające. Rozrywek jest mnóstwo. A przyroda jest po prostu niesamowita!
To proste zdjęcie nabrzeża. Widok z lasu:
W Wołdze jest mnóstwo ryb – zawsze łowimy mnóstwo okoni i sandaczy! Łowimy też sumy, płocie i karasie. Możemy też zbierać grzyby, truskawki i jeżyny. Tego też mamy pod dostatkiem! Chociaż wiele osób narzeka na znikanie ryb w rzece i grzybów w lesie – ale to tylko plotki ludzi siedzących w domu.
Brzegi Wołgi są miejscami kamieniste. Ale jest też mnóstwo piasku. Woda, jak widać, jest krystalicznie czysta. Dopiero w letnie upały (sierpień) woda zaczyna kwitnąć, ale nie zawsze.
Mieszkamy w ekologicznie czystej dzielnicy zwanej Komsomolskim. Nie ma tu prawie żadnych fabryk, jest dużo zieleni i las z wodą w pobliżu.
A oto nasz nabrzeże (5 minut spacerem):
Jest tak ciekawie, ale nie ma tu wielu ludzi. A w pochmurne dni panuje cisza, ani śladu żywej duszy. Teren jest niewielki, ale wszystko jest pięknie urządzone! To mini-ośrodek wypoczynkowy i wszystko jest za darmo.
Tuż nad lub tuż pod nabrzeżem znajdują się piaszczyste plaże. Widoki z nich również zapierają dech w piersiach:
A jesienią góry Żyguli w oddali mienią się kolorami: czerwienią, żółcią, pomarańczą i zielenią! Szkoda, że nie zapisałem zdjęcia.
To są rozległe tereny Wołgi, które otaczają nas każdego dnia. Niestety, nikt już na nie nie zwraca uwagi. Wszyscy mają dość tego piękna. Wielu marzy o Turcji. Ale dla mnie jest tu sto razy lepiej! I nie trzeba wydawać ani grosza.








